czwartek, 18 grudnia 2014

Trening 18.12.2014r.


Bieganie jest moją motywacją do porannego wstawania ;)

Udało się podnieść tyłek kilka minut po 7 rano i jak widać opłacało się.

Od pierwszych metrów czułem narastającą siłę w nogach, która utrzymywała się na każdym kilometrze :)
Jak widać po wyniku, jest coraz lepiej i SZYBCIEJ - oznacza to że forma rośnie z dnia na dzień i wszystko na to wskazuje, że apogeum będzie akurat na rozpoczęcie sezonu 2015 roku w STARTACH jakie sobie zaplanowałem :)))

Na ścianie wisi już przygotowana starannie lista STARTÓW 2015 roku :), która motywuje mnie każdego dnia do przełamywania własnych słabości, a ma je przecież każdy, tylko nie każdy potrafi sobie z nimi poradzić skutecznie.
 

Dobrego dnia życzę ;)





środa, 17 grudnia 2014

Trening 17.12.2014r. - po nocce ;)


Po wczorajszym dodatkowym dniu wolnym, z przyczyn niezależnych ode mnie, pierwszy raz od dłuższego czasu dzisiejszy trening zrobiłem po nocce, po której spałem niecałe 5 godzin.
Szczerze powiem, że chyba zacznę wdrażać w życie bieganie po nocy, bo czuje się o wiele lepiej.
Dzisiaj delikatny trening, z kilkoma mocniejszymi akcentami poniżej 5 minut na km.
Stwierdzam, że kontuzjowana w październiku stopa, praktycznie nie daje o sobie znać, a co za tym idzie, mogę nareszcie zacząć biegać mocniej, powoli przygotowując się do kwietniowego maratonu w Warszawie.


Czym że by był trening po naszej Kociewskiej obwodnicy, bez podbiegu pod Górę Jana Pawła II ;)


Pelplin, widok  popołudniowo-wieczorny.
Śmiesznie to wszystko dzisiaj wyglądało. Mieszkańcy Pelplina jak zaczarowali, niczym lunatycy wędrowali do nowo otwartego sklepu, z nadzieją że znajdzie się coś dla nich prawie za darmo :D
Pogoda dzisiaj dopisała, a lekki wiatr sprawiał, że czuć było nadchodzącą z daleka zimę.
Ciekawe kiedy przyjdzie?
Jeśli wstanę rano, to oczywiście czas ten poświęcę na kolejny trening :P

Do zobaczenia ;)

niedziela, 14 grudnia 2014

Trening 14.12.2014r. - wieczorową porą



Jak wiecie, nie lubię biegać  popołudniami ani wieczorami, ale co zrobić. 

Treningu nie odpuszczę, więc skoro żonka była w pracy, synkiem trzeba było się zając. 
W sumie nie mogłem się doczekać treningu po ciemku. Dzisiaj mogłem w końcu wypróbować wygraną w konkursie  u  ABC Początkującego Biegacza  latarkę czołową firmy VARTA. 

Powiem szczerze, że trochę sceptycznie nastawiony byłem do biegania z lampką na czole, od dzisiaj zmieniam zdanie! Specjalnie do testu wybrałem sobie trasę, gdzie miejscami jest ciemno jak w ... NOCY :P i naprawdę latarka sprawdza się znakomicie. Źródło światła jest podzielone jakby na dwa z czego światło mocniejsze świeci idealnie tak gdzie chciałem, a dodatkowo w koło tworzy się swego rodzaju duży okrąg, który delikatnie doświetla wszystko w zasięgu mojego wzroku. Gumki, które trzymają całą latarkę są mocne, świetnie regulowane i dość szerokie aby idealnie przylegać do głowy, dodatkowo sprawiają, że czapka lepiej leży na głowie i dodatkowo zakrywa uszy, co jak dla mnie jest bardzo ważne.

Szczerze polecam latarkę firmy VARTA, z której będziecie zadowoleni na 100%. Jeszcze nie wiem jak wygląda sprawa z żywotnością baterii, ale dla zaspokojenia własnej ciekawości, jeszcze kilka razy przelecę się po ciemku ale z rana haha :D 

Dzisiaj jak widać, delikatna dyszka dla rozruszania nóg przed jutrzejszym całym dniem w pracy.
Mam coś takiego, że jak biegam w nocy, to zawsze trochę wolniej, jakby ostrożniej stawiam kroki ze strachu przed kontuzjami. To chyba pozostałość po ostatnim urazie. 




Trzymajcie się ciepło i nie poddawać się ;)

BIEGANIE vs. ZIMA :)



No i nadeszła zima. 
Za zewnątrz jest zimno, mokro, często pada deszcz, śnieg z deszczem czy też sam śnieg, pojawia się  wieczorno poranny przymrozek, szron na trawie, zamarznięte kałuże i przenikliwie mroźny wiatr, a temperatura powietrza w dzień i w nocy spada poniżej -0 stopni sygnalizując, że przyjazny dla biegaczy okres powoli dobiega końca i nieuchronnie wielkimi krokami zbliża się zima.
Na naszych biegowych ścieżkach pojawią się błoto, zalegający śnieg i  kałuże, które za kilka dni zamarzną i sprawią że nasze ulubione trasy staną się prawdziwym torem przeszkód.

Zima to także taka pora roku, który wystawia nas biegaczy na wielką próbę wytrzymałości naszej psychiki. Kiedy szybko zapada zmrok, na zewnątrz prószy mokry śnieg albo w uszy szczypie mróz, a zimne powietrze utrudnia oddychanie, wyjście na trening wymaga silnego samo zaparcia.

Jak to się mówi: "Nie ma złej pogody do bieganie, są tylko słabe charaktery" 



Najczęściej początkujący biegacze, nowicjusze, którzy nie poczuli jeszcze wiatru we włosach, mogą doszukiwać się w zimowym bieganiu więcej minusów niż plusów. Jednak wystarczy kilka razy się przełamać, żeby poczuć, jaką taki trening daje energię i zwyczajnie radość. Trenować przecież można przez cały rok, bez względu na warunki atmosferyczne.

Podstawowy błędem początkujących biegaczy jest zawieszanie działalności biegowej na okres zimy, pogrążanie się w błogim oczekiwaniu na pierwsze wiosenne ciepło. No bo, jak tu biegać, kiedy trudno jest się zmusić do wyjścia do pracy, do sklepu po zakupy, tudzież z psem na spacer.

Sport w zimę hartuje, wzmacnia organizm i sprawia, że nie myślimy tak pesymistycznie o szybko usypiającym dniu. Brak słońca możemy zastąpić sportem, a bieganie zimą może być również przyjemne jak latem.
Zimą nie trudno o chorobę, przeziębienie a przecież tego byśmy nie chcieli. Wręcz przeciwnie – musimy się wzmocnić, zahartować i poprawiać swój nastrój abyśmy nie popadli w depresję.

Oczywiście zimą należy zadbać o odpowiedni strój i ilość warstw odzieży, jakie ubieramy na siebie. Trzymajmy się starej dobrej metody ubierania się na cebulkę.
Najlepiej jako pierwszą warstwę założyć odzież termoaktywną tzn. oddychającą, która odprowadzi wilgoć na zewnątrz. Jako kolejną warstwę załóż na siebie koszulkę z długim lub krótkim rękawem, a następnie nie za grubą kurtkę lub polar. Jeśli chodzi o ochronę naszych nóg przed mrozem, kierujemy się podobną zasadą. W zupełności wystarczy odzież termiczna i grubsze leginsy. Choć można założyć też dwie pary cieńszych albo zastosować kombinację: legginsy + cienkie, ortalionowe spodnie. Ważne jest to aby leginsy posiadały specjalne wstawki zwane stoperami, które zatrzymują wiatr. Poza tym nasze nogi nigdy nie odczuwają zimna tak bardzo, jak górne części ciała.
Na stopy zakładamy długie i ciepłe skarpety, a nasze stopy były przez cały czas dobrze chronione przed zimnem.

Pamiętam że w zeszłym roku, gdy temperatura powietrza spadła poniżej -20 stopni Celsjusza, na nogi zakładałem jedne długie ciepłe skarpety i jedne cieńsze- nie nabawiłem się przez całą zimę żadnych odcisków. Dobrze, gdyby były wykonane z włókien sztucznych, ewentualnie z domieszką bawełny czy wełny, z przewagą jednak tych pierwszych.

Nie każdego z nas stać na zakup butów do biegania zimą, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie abyście biegali z jednej parze przez cały rok.
Jeżeli macie w planie kupić sobie buty do biegania zimą to powinny być one nieco grubsze, ze sztywniejszą podeszwą i dobrym protektorem oraz mocniejszą tkaniną wierzchnią.
Warto jest także kupić sobie nakładki antypoślizgowe na buty, które możemy mieć w kieszeni podczas treningu, które są dobrym sposobem na walkę z oblodzonymi i zaśnieżonymi chodnikami.



Jakiś czas temu przeczytałem gdzieś w sieci, że nieprzemakalne są tylko gumowce. Jest w tym wiele prawdy, bo przecież nawet najlepszy but do biegania nie wytrzyma kilkudziesięciu kilometrów biegu w ulewie. Gdyby but był zupełnie nieprzemakalny, po treningu mielibyśmy pęcherze wielkości piłki ping-pongowej. Nie zawracajmy sobie zatem głowy tym, że niejednokrotnie wrócimy do domu z mokrymi stopami. Stopa podczas treningu jest przez cały czas w ciągłym ruchu, no chyba że zatrzymamy się na jakąś dłuższą przerwę, wtedy nogi nam zmarzną. Osobiście znam takich biegaczy, którzy zimą biegają w sandałach biegowych, zakładając czasami wełnianą skarpetę, która szybko wysycha ;)

Teraz głowa i szyja. O tym, że przez głowę ucieka 40% ciepła, wiedzą wszyscy. W okresie zimowym zależy zatem zaopatrzyć się w odpowiednią czapkę do biegania. Dobry pomysłem będzie także kupienie sobie komina termoaktywnego tzn. buffa.
Buff to potoczne określenie wielofunkcyjnego elementu garderoby, który może chronić naszą głowę, twarz i szyję (a nawet nadgarstek, piersi czy kostkę u nogi).

Podczas mrozu nie zapominamy oczywiście o smarowaniu twarzy tłustym kremem, wazeliną, kremem ochronnym dla dzieci. Ale nie kremem nawilżającym, który zawiera przecież wodę – to grozi odmrożeniem !!!

Przyszedł czas na rękawiczki.
Nie każdy lubi nosić rękawiczki, bo przecież są tacy, którym ręce nie marzną nigdy. 
Ale nawet jeśli nie marzną, dobrze jest ochronić choćby samą skórę. Wystarczą wówczas cienkie rękawiczki z pobliskiego targu czy sklepu. Gdy nasze dłonie szybko się wychładzają, warto zaopatrzyć się w nieco grubsze rękawiczki, najlepiej z polaru. Przy niskich temperaturach można założyć nawet dwie pary.

Nawet jeśli na zewnątrz jest szczególnie zimno, pamiętajcie aby nie ubierać się za ciepło na trening. Po pierwszym kilometrze, zimna które wam doskwierało na starcie nie będziecie odczuwać. Jeśli podczas treningu jest nam za ciepło, oznacza to że ubraliśmy się zbyt ciepło i na odwrót.

Nie zapominamy oczywiście o rozgrzewce.
Twoje ciało będzie rozgrzewało się wolniej w zimne dni, zwłaszcza jeśli biegasz rano. Poświęć przynajmniej 5 minut na energiczny chód zanim zaczniesz biegać. Może być potrzebne od 10 do 15 minut biegania zanim całkowicie się rozgrzejesz i osiągniesz swoje regularne tempo biegu. 

Zimą nie przesadzajmy z ćwiczeniami gibkości. Nie oznacza to, że mamy zapomnieć o rozciąganiu się po treningu. Po zakończonym treningu rozciąganie można przecież zrobić na domowym dywanie. Ale stanie na mrozie ograniczamy do minimum.

Nie przejmujcie się tym, że zimą na skutek śniegu czy lodu zalegającego na waszej trasie biegacie nieco wolniej. Wolniej, ale całkiem nieświadomie ćwiczymy siłę biegową. Wiosną na pewno zauważycie,że warto było się zimą trochę pomęczyć ;)

Zmieniajcie często zimą trasy, tempo, dystans, rodzaje treningu, aby nigdy nie zabrakło wam motywacji do dalszej walki o wasze marzenia ;)

Do zobaczenia na trasie ;)




Bieganie zimą to prawdziwe wyzwanie. Kiedy szybko zapada zmrok, na zewnątrz prószy mokry śnieg albo w uszy szczypie mróz, a zimne powietrze utrudnia oddychanie, wyjście na trening wymaga samozaparcia. To prawda. Zwłaszcza początkujący biegacze, nowicjusze, którzy nie poczuli jeszcze wiatru we włosach, mogą doszukiwać się w zimowym bieganiu więcej minusów niż plusów. Jednak wystarczy kilka razy się przełamać, żeby poczuć, jaką taki trening daje energię i zwyczajnie radość.

http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/bieganie/bieganie-zima-jak-biegac-na-mrozie-zeby-nie-zachorowac_37556.html
Bieganie zimą to prawdziwe wyzwanie. Kiedy szybko zapada zmrok, na zewnątrz prószy mokry śnieg albo w uszy szczypie mróz, a zimne powietrze utrudnia oddychanie, wyjście na trening wymaga samozaparcia. To prawda. Zwłaszcza początkujący biegacze, nowicjusze, którzy nie poczuli jeszcze wiatru we włosach, mogą doszukiwać się w zimowym bieganiu więcej minusów niż plusów. Jednak wystarczy kilka razy się przełamać, żeby poczuć, jaką taki trening daje energię i zwyczajnie radość.

http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/bieganie/bieganie-zima-jak-biegac-na-mrozie-zeby-nie-zachorowac_37556.html
Bieganie zimą to prawdziwe wyzwanie. Kiedy szybko zapada zmrok, na zewnątrz prószy mokry śnieg albo w uszy szczypie mróz, a zimne powietrze utrudnia oddychanie, wyjście na trening wymaga samozaparcia. To prawda. Zwłaszcza początkujący biegacze, nowicjusze, którzy nie poczuli jeszcze wiatru we włosach, mogą doszukiwać się w zimowym bieganiu więcej minusów niż plusów. Jednak wystarczy kilka razy się przełamać, żeby poczuć, jaką taki trening daje energię i zwyczajnie radość.

http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/bieganie/bieganie-zima-jak-biegac-na-mrozie-zeby-nie-zachorowac_37556.html
Bieganie zimą to prawdziwe wyzwanie. Kiedy szybko zapada zmrok, na zewnątrz prószy mokry śnieg albo w uszy szczypie mróz, a zimne powietrze utrudnia oddychanie, wyjście na trening wymaga samozaparcia. To prawda. Zwłaszcza początkujący biegacze, nowicjusze, którzy nie poczuli jeszcze wiatru we włosach, mogą doszukiwać się w zimowym bieganiu więcej minusów niż plusów. Jednak wystarczy kilka razy się przełamać, żeby poczuć, jaką taki trening daje energię i zwyczajnie radość.

http://wformie24.poradnikzdrowie.pl/bieganie/bieganie-zima-jak-biegac-na-mrozie-zeby-nie-zachorowac_37556.html

piątek, 12 grudnia 2014

Trening 12.12.2014r. Delikatne wybieganie ;)


Po kilku dniach przerwy, przyszedł czas na kolejny trening. Dzisiaj po raz pierwszy po kontuzji postanowiłem zwiększyć dystans i przebiec się jedną z moich pierwszych, ulubionych tras biegowych. Jak widać jakoś to wyszło.
Średnia na kilometr spadła poniżej 5 minut, więc forma rośnie :)
Do startu w ORLEN Warsaw Marathon oraz Wings for Life World Run nie pozostało już zbyt wiele czasu, więc czas najwyższy do zwiększania kilometrażu i wprowadzenia interwałów, długich wybiegań oraz ćwiczenia nad siłą i wytrzymałością biegową.
Dzisiejszy trening jak zawsze niósł ze sobą atrakcje w postaci przelotnego deszczu oraz porywów wiatru, które próbowały nieskutecznie mnie spowolnić, a chwilami nawet zatrzymać ;)
Zima to taka pora roku, która wystawia psychikę biegacza na wielką próbę. Pogoda potrafi się zmieniać z godziny na godzinę, sprawiając że nasz trening, który początkowo wydawał się przyjemny, nagle staję się walką z samym sobą.
Nie pozwólcie aby pogoda sprawiła, że wasz trening zostanie przełożony na inny dzień, bo np. prószy śnieg, pada deszcz, wiele, jest chlapa itd. 



wtorek, 9 grudnia 2014

Trening 08.12.2014 - walka z wiatrem


Wczorajszy trening to była istna walka z wiatrem. Miejscami wiało tak mocno, że miałem wrażenie że w ogóle nie biegnę, no ale udało się kolejny raz. Od czasu kontuzji minęły dwa miesiące, a miesiąc jak powróciłem do treningów. Podsumowując: noga nadal daje o sobie znać, co w kolei sprawia że boję się biegać jeszcze szybciej. Myślę że w głowie każdego biegacza jest jakaś blokada czasowa. Pomimo że chciałoby się biec dalej, szybciej, mocniej ... coś w głowie podpowiada, że to jeszcze nie czas na rumakowanie :P Nie mogę doczekać się powrotu do formy z przed kontuzji ;/ Niestety kontuzje są wpisane w każdą dyscyplinę sportu, nie da się ich uniknąć, a najgorsze jest to, że przytrafiają się sportowcom zawsze a nieodpowiednim momencie niwecząc dalsze plany, Tak też było ze mną. Po pierwszym w tym roku w styczniu skręceniu stawu skokowego w miarę szybko odzyskałem poprzednią formę, a nawet zrobiłem większe postępy niż wcześniej ... waga sukcesywnie spadała, treningi były coraz mocniejsze, siła biegowa i prędkość rosły w zadziwiającym tempie. Po drugim skręceniu stawu skokowego nie jest już tak jak poprzednio. Wydaje mi się że rehabilitacja wlecze się, przeciąga na kolejne tygodnie i miesiące. Kontuzje budują psychikę biegacza, uodparniając ją na porażki, gorsze dni i kontuzje, które przytrafiają się każdemu.
No zobaczenia jutro gdzieś na trasie kolejnego treningu ... ;)

sobota, 6 grudnia 2014

Trening 06.12.2014 - mała wycieczka biegowa

Postanowiłem, że od dzisiaj będę tutaj wrzucał swoje treningi.
Jaka jest dzisiaj pogoda za oknem, każdy widzi.

Mgła, mgła, mgła....szaro, buro i ponuro, ale to nie oznacza że nie jest to dobra pogoda na bieganie, bo przecież każda pogoda jest dobra, byle by tylko wyjść z domu :)

Od czasu kiedy w Pelplinie mamy obwodnicę miasta "Aleję Kociewską", rokrocznie w okresie zimowym jest ten sam problem, który nazywa się odśnieżanie !!!

Okazuje się bowiem, że Wojewódzki Zarząd Dróg, pod który podlega nasza obwodnica, nie ma pieniędzy na odśnieżanie chodnika!!! Przecież chodnik należy do obwodnicy prawda?! A jednak w planie odśnieżania zarząd dróg nie uwzględnił chodnika. Paranoja! Chodnik ten jest używany przez spacerujących ludzi, matki z dziećmi w wózkach, jeżdżących na rowerach, biegaczy itd. a mimo to nie odśnieżą go jak tylko spadnie śnieg. Co roku jest ta sama historia - dzwonię do nich i słyszę to samo. Szkoda. Jedyne co nam zostaje to na okres zimowy zamknąć dostęp do chodnika i oczekiwać wiosny. W zeszłym roku niejednokrotnie biegłem obwodnicą, mając śniegu prawie do kolan no i w następstwie mokre nogi. zostaje nam mieć tylko nadzieję że będzie dobrze. No ale nie ma co marudzić. Poprzez uprzejmości pracownika Urzędu Miasta w Pelplinie udało mi się chociaż raz spowodować, że wspomniany chodnik został posypany po ostatnich oblodzeniach z 4 grudnia.
W ten dzień biegłem obwodnicą, a raczej się po niej ślizgałem :D ... po treningu podzwoniłem trochę i oto jest:

 Pierwszy raz od 4 lat nasz chodnik zobaczył piasek z solą :P
Niestety z tego co udało mi się dowiedzieć, jak tylko spadnie śnieg, nikt chodnika nie odśnieży, no chyba że będą mieli dość moich telefonów to kto wie :P 
Czasami warto użyć magicznego słowa: POWIADOMIĘ MEDIA :P
Dzisiaj mała wycieczka biegowa, pierwsza, ale na pewno nie ostatnia.

Selfie są ostatnio bardzo popularne :P ...
 ...podbieg pod Górę Jana Pawła II + chwila refleksji ;) ...

 ... Pelplin we mgle ...
... 5 okrążeń stadionu ...
Kto by pomyślał...kiedyś w szkole podstawowej prawie kijem trzeba było zmuszać mnie do biegania :P, a teraz :P
 No i jakoś to wyszło :) Z treningu na trening staram się zwiększać tempo i bardziej agresywnie podchodzić do podbiegów ;)
Mam nadzieję że delikatny ból w stopie, który pozostał mi po urazie w końcu odpuści.
Czekamy zatem na pierwszy śnieg. Kolce na buty już czekają - przezorny zawsze ubezpieczony. Najważniejsze to zabezpieczyć się przed kolejnymi kontuzjami, aby nie dać im najmniejszej szansy na zaatakowanie mojej osoby :D
c.d.n.