piątek, 4 września 2015

Biegowe podsumowanie SIERPNIA !!!

Hej !!!
Kolejny wakacyjny miesiąc minął, więc przyszedł najwyższy czas na jego podsumowanie.


W sierpniu startowałem w dwóch biegach na dystansie 10 km.

- II Dycha Nad Wisłą w Tczewie   23.08.2015r.

W pierwszej odsłonie tego biegu nie brałem udziału, słyszałem kilka opinii na jego temat, ale mimo wszystko postanowiłem sam go sprawdzić. Okazało się, że udział w biegu w Tczewie to był strzał w dziesiątkę.
Przed startem w planie miałem poprawę życiówki co udało mi się zrobić, chociaż nie przyszło mi to łatwo. Przed startem pogoda postanowiła trochę poprzeszkadzać biegaczom - było upalnie, duszno, bezwietrznie i bardzo słonecznie a mimo to udało mi się poprawić życiówkę która teraz wynosi - 41:03 ;)
Kolejny bardzo ładny medal do kolekcji ;)

Bardzo dobra organizacja, świetni ludzie, masa atrakcji nie tylko biegowych, losowanie fajnych nagród - to tylko niektóre powody dla których warto przyjechać na ten bieg.
W czasie tego biegu udało mi się poprawić kilka innych rekordów co jest dla mnie bardzo motywujące:


- III Bieg z okazji Święta Lotnictwa Polskiego w Malborku   30.08.3015r.
 I kolejny fajny medal trafia do mojej kolekcji na ścianie ;)



W 2014r. po raz pierwszy wziąłem udział w tym biegu, bardzo mi się podobało, więc żal było by i w tym nie pobiec. Co prawda nie udało mi się poprawić zeszłotygodniowej życiówki, ale za to zająłem dobre 31 miejsce na 303 biegaczy co jest dla mnie powodem do radości ;)
dodatkowym powodem dla którego warto przyjechać do Malborka to bardzo ciekawa trasa, która prowadzi w okolicach krzyżackiego zamku, świetne medale, porcelanowe, ręcznie robione puchary, losowanie atrakcyjnych nagród i świetna atmosfera która wyczuwalna jest wokół.
Trochę mi zabrakło do życiówki, ale za rok powinno się udać ;)


W sierpniu udało mi się zrobić 227 km ( 15 treningów ).
Wiem, że dystans jaki udało mi się wykręcić nie porywa ale udaje mi się świetnie łączyć obowiązki rodzinne, prace i bieganie więc naprawdę nie jest źle ;)))

Treningowy wrzesień rozpoczęty, zobaczymy co przyniesie ;)





III Bieg z Okazji Święta Lotnictwa Polskiego w Malborku - 30.08.2015r.


Jako, że ostatnio jestem ciągle czymś zajęty, dopiero dzisiaj znalazłem chwilę czasu aby napisać kilka słów z biegu w Malborku.

Pierwsze co przychodzi mi do głowy kiedy myślę o nim to duchota połączona z upałem i prażących słońcem.
Do teraz zastanawiam się jak udało mi się ukończyć ten bieg i to z tak dobrym czasem i miejscem.

W 2014r. po raz pierwszy brałem udział w Malborski biegu, dlatego i w tym roku postanowiłem tu przyjechać. Świetna żołnierska organizacja, przyjacielska atmosfera, cała masa życzliwych sobie ludzi, w miarę płaska trasa, a także możliwość biegu w okolicach znanego na całym świecie starego krzyżackiego zamku - wszystko to sprawia, że chce się wracać do Malborka.

Po odbiór pakietu startowego zgłosiłem się chwile po godzinie 10:30, więc do startu zaplanowanego na godzinę 12:00 pozostało mi jeszcze sporo czasu na przygotowania. Ku mojemu zdziwieniu w tym roku w pakiecie nie było koszulki tylko bandana (przyda się w zimne dni), a także kilka materiałów reklamowych. Z drugiej strony wszyscy wokół dają koszulki, a przecież każdy biegacz ma ich całą szafę, więc może i  dobrze, że Malbork postanowił dać coś innego. Ja sam mam już ponad 20 :P


Godzina startu zbliżała się wielkimi krokami, robiło się coraz cieplej, wręcz gorąco i duszno, do tego słońce świeciło na maxa. No cóż kolejny bieg w upale jak to bywa latem. Czułem, że to nie jest dobry dzień do poprawy życiówki.  Mimo to odczuwałem wewnętrzny spokój, ponieważ zapoznałem się z trasą i wiedziałem co mnie czeka.
W tym roku wyjątkowo postanowiłem zabrać na linię startu małą buteleczkę w wodą, tym bardziej, że przed samym startem było już mega ciepło. Poza tym pamiętam, że rok temu na pierwszych metrach biegu po szutrze kurz który unosił się wokół sprawił, że zaschło mi w gardle, więc tym razem chciałem tego uniknąć.

Organizatorzy i tym razem nie zapomnieli o rozgrzewce, która miała formę rozciągania (fitness) - oczywiście nie był bym sobą gdybym nie spróbował ;)

3,2,1... Start

Po okrążeniu stadionu, dalej biegliśmy drogą szutrową przez jakiś kilometr, następnie asfaltem.







Od samego startu czułem, że to będzie ciężki bieg, że największą walkę stoczę z samym sobą i moimi słabościami. Pierwsze kilometry szybko minęły, tempo utrzymywałem w granicach 4:04/km, więc pomimo upały było dobrze. Organizator nie zapomniał także o punkcie z wodą na trasie. Jako, że wziąłem ze sobą wodę, postanowiłem nie korzystać z tej na punkcie nawadniania, poza tym na pewno spowolniło by to mój bieg.

Na 4 km przed rondem była nawrotka i dalej biegliśmy już w kierunku zamku, a tam czekały nielubiane przez biegaczy kocie łby na których łatwo można skręcić sobie nogę. Całe szczęście połowę tej trasy pokonałem chodnikiem, resztę niestety musiałem jakoś zwalczyć odskakując co jakiś czas od ludzi spacerujących deptakiem. Niestety tu trochę mam zastrzeżenia do osób zabezpieczających trasę. Sam musiałem kilkukrotnie ominął osobę przechodzącą, a raz nawet odskoczyć od jadącego dziadka na rowerze, który za nic miał polecenia osób zabezpieczających trasę biegu.

Po minięciu bulwaru zamkowego, dalej trasa prowadziła wzdłuż rzeki Nogat, gdzie lekko wiało, co dało biegaczom lekkie ukojenie od skwaru jaki panował.

Za 9 km podjechał do mnie starszy pan na rowerze, krzyknął, że do mety pozostało mi już niespełna kilometr co bardzo mnie zmotywowało i dało sił do walki o dobry czas. Kilkadziesiąt metrów dalej stał żołnierz, który powiedział mi, że zajmuję 31 miejsce - na początku myślałem, że się przesłyszałem, a gdy już utrwaliłem sobie jego słowa gęba mi się uśmiechnęła a nogi znacząco przyspieszyły. Obejrzałem się jeszcze za siebie aby sprawdzić czy nikt nie chce mnie wyprzedzać. Ku mojemu zdziwieniu ponad 100 metrów za mną nie było nikogo.
Po wbiegnięciu na stadion pozostało jeszcze do pokonania  300 metrów po których nastąpił upragniony finisz :)

Na 303 biegaczy zająłem wspomniane 31 miejsce (7 w  kategorii wiekowej) z czasem 41:44.
Do życiówki zabrakło niewiele, ale w takim upale i duchocie i tak udało mi się uzyskać świetny czas ;)
Mała reklama biegu w Pelplinie:


Standardowo biegu nastąpiło wręczenie nagród zwycięzcom biegu, oraz tym w poszczególnych kategoriach wiekowych.
Na zakończenie imprezy organizatorzy rozlosowali kilkadziesiąt bardzo atrakcyjnych nagród w tym dwie wycieczki 2 dniowe do Amsterdamu na sylwestra - niestety i tym razem nie udało mi się niczego wylosować :P
Nie mam szczęścia do takich losowań, za to mam szczęście w miłości a to bardzo dużo :)

Malbork ma w sobie coś takiego, że chce się do niego wracać. Świetna organizacja (no może było kilka drobnych potknięć, ale to dopiero trzecia edycja tego biegu) sympatyczni ludzie, fajna trasa i nietypowe bardzo atrakcyjne  nagrody to tylko kilka powodów dla których warto wrócić za rok po raz kolejny do Malborka ;) Ja na pewno tam będę ;)

Fotorelacja:

 Mariusz gonię cię :P











                                                    Tak finiszuje zwycięzca ;)










wtorek, 25 sierpnia 2015

II Dycha Nad Wisłą w Tczewie - 23.08.2015r.



Jak wiecie w minioną niedzielę brałem udział w biegu w Tczewie na moim ulubionym dystansie 10 km. Te zawody były jednak inne od pozostałych, ponieważ po raz drugi u mojego boku stanęła moja kochana żona ;)
Emocje trochę już opadły, zabieram się więc za napisania kilku słów na temat tego biegu.

Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy gdy wspominał bieg w Tczewie to duchota, brak wiatru i ta wysoka temperatura !!!
Oczywiście startując w zawodach w sierpniu zdawałem sobie sprawę z tego, że może być gorąco, ale nie aż tak. Uff....
Dzień przez zawodami popadał deszcz i zrobiło się w miarę przyjemnie, myślałem więc, że w dzień zawodów pogoda będzie podobna....
Od rana niedziela zapowiadała się w miarę przyjemnie...niestety temperatura rosła jak szalona, a wczorajszy deszcze sprawił, że zrobiło się mega duszno.

Jako, że bieg organizował nasz znajomy w biurze zawodów zameldowaliśmy się chwilę po godzinie 9:30. Szybko odebraliśmy pakiet startowy ( koszulka techniczna, butelka wody, numer startowy z imieniem i nazwiskiem zawodnika, batonik oshee, materiały reklamowe ). 

Po ogarnięciu się postanowiliśmy trochę pomóc koledze w przedstartowych przygotowaniach, tym bardziej, że do startu pozostało nam sporo czasu.
Jakie było moje zdziwienie, gdy w biurze zawodów dowiedziałem się, że zostałem wpisany na listę vipów i wystartuję z numerem 8 - dzięki  :)

Zbliżała się godzina 12, bulwar zaczął zapełniać się biegaczami, kibicami i całą resztą ludzi zainteresowanych wzięciem udziału w obchodami  II Pomorskiego Święta Wisły i startem biegu II Dychy nad Wisłą.

Jakieś pół godziny przed startem, linia mety ustawiona przy remontowanym obecnie moście Lisewskim zaczęła się powoli zapełniać biegaczami. Temperatura przed samym startem była nie do zniesienia. Ktoś u góry chyba zapomniał zakręcić ogrzewanie haha :P

Odliczanie 3,2,1...i poszło.

Pierwszy kilometr zrobiłem w rekordowym jak na mnie czasie 3:44 i nawet tego nie czułem, więc jest nadzieja na lepszą przyszłość :P
Było tak gorąco, że czułem się jak bym miał się za chwile rozpuścić. Na 2 kilometrze po raz pierwszy próbowałem przełknąć ślinę - masakra, suchota...jak by mi ktoś do buzi nasypał piasku. (muszę następnym razem wziąc małą butelkę wody na start)
Na 3 km nie było już nawet śladu po faworytach biegu, całość się rozciągnęła i biegło się w miarę przyjemnie. Przez kolejne 2 km nikt nie próbował się wyprzedzać.
W związku  z tym, że postanowiłem powalczyć o dobry czas, punkt z wodą który był za 5 kilometrem minąłem.
Całe szczęście, że trasa miała sporo zakrętów, ponieważ pomiędzy budynkami temperatura była chwilami nie do zniesienia, a do tego zero wiatru.
Kolejne kilometry mijały, zbliżaliśmy się powoli do bulwaru nad Wisłą, z którego widać było już linię mety. Podczas biegu dziwiło mnie zachowanie biegaczy, którzy ścinali zakręty jak tylko mogli. Szczerze przyznam, że też tak kilka razy zrobiłem, ale tylko dlatego aby nie dać się wyprzedzić osobom depczących mi po piętach.
Powoli zbliżał się 9 km, bulwar przez cały czas był widoczny, jeszcze tylko ostatni podbieg i prosto z górki do mety.
Temperatura, liczne podbiegi i ta panująca duchota sprawiły, że moje nogi nie miały już sił na dobry finisz, a i tak udało mi się coś z nich wykrzesać.
Na metę wbiegłem z czasem 41:03 !!! Udało mi się poprawić życiówkę ustanowioną poprzednio w Gdyni o całe 22 sekundy !!!
Na 322 startujących zająłem 53 miejsce, a w kategorii wiekowej 13. Z biegu na bieg widać postęp, więc może kiedyś... ;)
 
Endomondo podpowiada mi, że nie tylko poprawiłem czas na dyszkę jak widać, więc tym bardziej jest się z czego cieszyć ;)




Przed startem nawet nie nastawiałem się na poprawę życiówki, tym bardziej, że temperatura nie sprzyjała biciu rekordu, a jednak się udało :))


Każdy uczestnik biegu po przekroczeniu linii mety otrzymał bardzo ładny pamiątkowy bity medal.


Ku mojemu zdziwieniu na mecie medale wręczał znany na świecie biegacz i gość specjalny Robert Celiński, a także Starosta Tczewski Tadeusz Dzwonkowski, v-ce Starosta Tczewski Witold Sosnowski, Posel na Sejm RP Kazimierz Smoliński i Dominika Nowakowska. 
Miło jest dostać medal od kogoś znanego ;)

Organizator po biegu zapewnił wszystkim biegaczom wodę, bon na żurek (bigos+bułka w czasie oczekiwania na dowózkę żurku), masaż po biegu, hostessy rozdawały jogurty, serki i krówki, a Idee Kaffee zapewniła wszystkim biegaczom pyszną jak zawsze kawę (zimną i gorącą). 

Wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że co niektórzy nie potrafią się zachować...rozumiem wziąć sobie JEDEN a nawet DWA jogurty, ale żeby brać całą siatkę to chyba przesada !!! 
Ludzie w tym kraju to chyba nigdy się nie nauczą  (oczywiście nie wszyscy). Żyją zgodnie z zasadą "ja mam a inny mieć nie musi". To samo było na mecie z wodą, zamiast wziąć jeden kubeczek wody czy dwa, brali dużo więcej i nie ważne dla nich było to, że ci wolniejsi nie będą mieli. Widziałem jak kibice podchodzili i brali sobie wodę nie zwracając uwagi na to, że jest ona dla tych finiszujących.

Sporo hejtu naczytałem się na temat biegu na FB...że wody zabrakło, było za ciepło, za dużo zakrętów, że zabrakło zimnej kawy itd. Co może zrobić organizator w dniu biegu z pogodą gdy jest za gorąco? Wiadomo, że nic. Każdy może w internecie czy tv sprawdzić jaka będzie pogoda w danym dniu i podjąć decyzję czy chce startować pomimo upału.
Nikt z tych ludzi nie napisał, że podczas Pomorskiego Święta Wisły zagrały bardzo dobre polskie zespoły, także te debiutujące (za które organizator także zapłacił) takie jak: Moose The Tramp, Kapela Góralska z Wisły (nie pamiętam nazwy), zespół kociewski z naszego miasta "Oj Toto" i zespół Little Wing.
Gościem i jednocześnie zwycięzcą II Dychy Nad Wisłą był Arkadiusz Gardzielewski (mistrz Polski w maratonie 2013) - utytułowany polski maratończyk a mój idol ;) 
Dzięki Arkowi przekonałem się do marki Asics.

Kolejnym plusem tego biegu był fakt, że kategorie wiekowe ustawione były co 5 lat, więc można było powalczyć o zwycięstwo w swoim przedziale wiekowym ;) 
Mi niestety się to nie udało, ponieważ moja kategoria jest bardzo oblegana przez świetnych biegaczy.

Po ceremonii wręczenia pucharów zwycięzcom biegu, a także tym w poszczególnych kategoriach wiekowych, atmosferę wśród biegaczy podgrzało losowanie prawie 150 atrakcyjnych nagród - losował mój synek :) Nawet mi i mojej żonie pierwszy raz udało się coś wylosować ;)

Podsumowując... Start w biegu uważam za bardzo udany a jego organizację na wysokim poziomie. 
Udało mi się poprawić życiówkę pomimo licznych podbiegów i pogody, moja żonka także zrobiła nową życiówkę, więc chyba trasa nie była bardzo trudna.
Ponadto podczas Pomorskiego Święta Wisły jego uczestnicy mogli wziąć udział w licznych atrakcjach takich jak wspinaczka, wziąć udział w turnieju szachowym, zawodach w Nordic Walking, zawodach wędkarskich, można było także kibicować czwórkom wioślarskim, a w przed dzień biegu wziąć udział w spływie kajakowym z Pelplina do Gniewa z noclegiem na Zamku, a nazajutrz spływ Wisłą do Tczewa.

Profil trasy może nie świadczy o tym, że była łatwa, 


a może to kwestia indywidualna każdego biegacza. Staram się raz w tygodniu robić podbiegi, które jak widać później procentują podczas pokonywania wzniesień ;)

Kilka moich fotek z biegu:





środa, 5 sierpnia 2015

Biegowe podsumowanie LIPCA !!!

Hej !!!

Lipiec minął, więc czas na jego podsumowanie. 
Tak właśnie wygląda moja aktywność w tym wakacyjnym miesiącu. Zrobiłem ponad 40 km więcej niż w miesiącu ubiegłym, a wszystko dzięki temu, że miałem urlop, więc i sporo czasu na bieganie ;)


W miesiącu tym startowałem tylko w jednych zawodach biegowych na dystansie 15 km:

- VIII Bieg Turystyczny Czterech Jezior SKÓRCZ 11.07.2015r.



Na ten bieg miałem tylko jeden cel - poprawić zeszłoroczny czas: 01:16:26.
Szczerze powiem, że mogłem się doczekać tego startu. Po przebiegnięciu ok 3 km asfaltem dalej trasa wiedzie leśnymi ścieżkami, a tu czułem się jak u siebie, jak na moich ulubionych biegowych szlakach. 
Czas jaki udało mi się wybiegać to:  1:03:22 !!! Poprawiłem zeszłoroczny czas o 13 minut i 4 sekundy !!! 
Dodatkowo poprawiłem swój czas w biegu przez godzinę i teraz jest to dystans 14,22 km:)

W zeszłym roku Skórcz zrobił bardzo fajną rodzinną imprezę co spowodowało, że chciałem wrócić tam w tym roku. Przez cały czas jej trwania odczuwalna jest fajna rodzinna atmosfera - tak było i tym razem, więc już dzisiaj wpisuję tą imprezę do mojego kalendarza biegowego na rok 2016 ;) Dodatkowo organizatorzy biegu dbają o to, aby medal jaki dostają jego uczestnicy na mecie był wyjątkowy - co widać.


W lipcu udało mi się zrobić 250 km ( 16 treningów ). Wiem, że niektórzy z was biegają więcej, ale jak na moje możliwości czasowe to i tak dużo.
Kilka treningów poświęciłem na szlifowanie siły i wytrzymałości biegowej co na pewno bardzo mi się przyda, tym bardziej, że idzie jesień, a to dobra pora roku na bicie kolejnych rekordów ;)
Postępy jakie przynosi mi regularne bieganie są widoczne na każdym kroku, więc jak widać jestem na właściwym torze ;)

Kolejny miesiąc to kolejne starty w zawodach i walka z własnymi słabościami, a jeszcze mi ich trochę zostało ;)
Oby sierpień był dla mnie bardziej łaskawy :)

Pozdrawiam