sobota, 3 stycznia 2015

Biegowe Podsumowanie >>2014<< Roku





Przyszedł czas na biegowe podsumowanie minionego 2014 roku.

Rok 2014 nie był dla mnie czasem sielanki, odpoczynku, lecz walką o każdy kilometr, o każdy dzień, w którym mogłem rozwijać swoją pasję.
Rok ten nauczył mnie wytrwałości, cierpliwości, szacunku do tego sportu i przede wszystkim pokory. Zacząłem także lepiej poznawać swoje ciało, które niejednokrotnie buntowało się, dając mi do zrozumienia, że czasami warto zrobić sobie kilka dni przerwy na regenerację, odpuścić trening, zamieniając go na rozciąganie w domowym zaciszu. W minionym roku poznałem całą masę fajnych ludzi, z którymi łączy mnie wspólna pasja BIEGANIE ;)
Dziękuje wszystkim za rady, miłe słowa, czasami słowa krytyki, które są potrzebne każdemu ;)

Niestety rok ten rozpocząłem od kontuzji, która przydarzyła mi się podczas wypadku w pracy 5 stycznia, przez który doznałem pierwszego skręcenia stawu skokowego lewej stopy, co wykluczyło mnie na 2,5 miesiąca z biegania. Pierwsza kontuzja podłamała mnie, ale się nie poddałem.
Niestety 7 października podczas treningu stanąłem na kamień w wyniku czego doznałem ponownie skręcenia stawu skokowego tej samej stopy. 
Druga kontuzja w tym samym roku podłamała mnie bardziej. Byłem tak bardzo zły. Łzy same cisnęły się do oczu. No, ale przecież nie poddam się!!!  Każdy dzień był dla mnie walką o szybki powrót do biegania. Noga nie przestawała mnie boleć, ale pomimo dolegliwości bólowych nie przestawałem jej rehabilitować. 
Miałem jedno postanowienie - miesiąc po kontuzji będę biegał !!! Jak postanowiłem, tak też zrobiłem i 7 listopada wyszedłem na trening.
Kontuzje sprawiają, że każdy z nas, biegaczy, uczy się słuchać swojego ciała, wie jak zapobiegać kolejnym i przede wszystkim docenia to, co dostaje od życia.

Teraz mogę to powiedzieć - dzięki dwóm kontuzjom dowiedziałem się, że zupełnie niepotrzebnie rozciągałem się przed bieganiem, nauczyłem się dobrze rozciągać po treningu, założyłem bloga, zacząłem bardziej interesować się tematyką biegową i nauczyłem się bardziej doceniać każdy dzień ;)
Do swoich treningów dodałem interwały, podbiegi, mocniejsze ćwiczenia siły i wytrzymałości biegowej. 
Po zmaganiach w minionych roku zacząłem zupełnie inaczej traktować bieganie. Kiedyś nie było możliwości, żebym się zatrzymał w czasie treningu, teraz robię to kilka razy, doceniając i fotografując otaczający mnie świat ;) 
Nauczyłem się, że w bieganiu nie chodzi tylko o wyniki, statystyki itd., lecz o to, aby doceniać każdy biegowy dzień, każde wyjście na trening, podczas którego nieustannie uczę się być lepszym w tym co kocham.
W 2014 roku 7 razy startowałem w zawodach biegowych:

2014.05.02
TczewSilgan - Ćwierćmaraton
 10.54km

2014.08.31
MalborkII Bieg z okazji Święta Lot...
 10km
2014.09.21
Owidz k.Starogardu GdańskiegoII Bieg Grodzisko Cross
 5km

2014.09.27
GniewI Bieg Gniewski
 10km

2014.10.04
Starogard Gdański23. Bieg Kociewski z Polpha...
 10km

 

Niestety ze względów na kontuję z początku roku, nie udało mi się wystartować w sierpniowym maratonie Solidarności Gdynia - Gdańsk.

Łączny pokonany dystans z Endomondo -  1170 km
                                           z Garmina      -  288.93 km        
                                                                 =  1458,93 km

Małe fotograficzne porównanie mojej biegowej metamorfozy.

Po prawej 108 kg, po lewej 78 kg.
Z rozmiarówki odzieżowej XL zjechałem do M.
Spodnie: z nr. 38 do 31.

Można?!?!? Pewnie że można, wystarczy tylko chcieć i wyjść z domu !!!
Oczywiście ważną rolę w tej przemianie odegrała i nadal odgrywa moja rodzina.
Żona i synek, którzy byli przy mnie, wspierali mnie i motywowali do dalszych działań.
Dziękuję, że jesteście. Kocham Was .







wtorek, 30 grudnia 2014

Trening 30.12.2014r. - Długie wybieganie na koniec roku


Zima ... ehh
Już od pierwszego kilometra wiedziałem, że dzisiejsze wybieganie będzie długie i powolne, a wszystko za sprawą ZIMY, a raczej tego, że służby odpowiedzialne za odśnieżanie dróg nijako radzą sobie ze swoją robotą.

Trasa

Dostałem dzisiaj twardą lekcję zimowego wybiegania.
Nie dość tego, że drogi są zaśnieżone to pod warstwą śniegu był ukryty lód, który całą drogę czyhał na mnie :P

Kilkukrotnie starałem się przyspieszyć na trasie, niestety bezskutecznie, nogi same uciekały na boki, więc musiałem walczyć o utrzymanie równowagi.

O tyle o ile drogi nasze tak właśnie wyglądają, to niestety nasza Aleja Kociewska jest jak zawsze zaśnieżona , czyli wracamy do punktu wyjścia. Jutro po raz kolejny rozpocznę batalię z ośnieżaniem.
Gdyby nie to, pewnie poleciałbym jeszcze o kilka kilometrów więcej.

Nie ma co marudzić, widoki podczas biegu były bezcenne. Zima pokazała swoje oblicze w całej swojej klasie i okazałości pięknie dekorując otaczający nas krajobraz.

Uświadomiłem sobie, że nie ważne jest to czy biegnę szybko czy wolno, ale to że po prostu BIEGNĘ ;)

Jestem uzależniony - uzależniony od ENDORFIN i dobrze mi z tym :)))

niedziela, 28 grudnia 2014

Trening - 28.12.2014r. Lekko mroźno


Pogoda od samego rana dopisywała, więc jak tu nie wyjść na trening? 

Nie da się ;-) 

Temperatura na zewnątrz: -7 stopni, więc i dzisiejszy bieg musi być inny. 
Przy takiej temperaturze biega się przyjemnie, szybciej i dalej, tak też zrobiłem, co widać ;)
Uwielbiam bieganie zimą, gdy temperatura waha się w granicach -10 stopni Celsjusza. 

Wydaje mi się, że moje treningi są wtedy bardziej wydajne, bo przecież nie zatrzymam się na dłużej, niż tylko 1,2 minuty na zrobienie fotki otaczającego mnie krajobrazu. Dłuższe zatrzymanie groziło by wychłodzeniem organizmu, a więc chłód motywuje do szybszego biegu, ciało wtedy wydaje więcej ciepła, a przy ubiorze na cebulkę (odzież termoaktywna, koszulka z krótkim rękawem i kurtka) jest zawsze w miarę ciepło, tak jak lubię. 

Zimą oczywiście nie zapominamy o czapce, szalu, albo kominie termoaktywnym no i obowiązkowo grube ciepłe rękawiczki, albo dwie pary cieńszych.

Dzisiaj pierwszy raz miałem okazję wypróbować nakładki z kolcami na buty kupione jeszcze przez zimą w Lidlu za niecałe 20 zł. Pierwsze kroki wydawały mi się dosyć dziwne, ale już po kilkuset metrach biegło się całkiem przyjemnie. Najciekawszy jest bieg po lodzie i ten dźwięk jakby pies drapał w drzwi haha :D Kolce nie nadają się na kostkę brukową, bo szybko się ścierają, dlatego trzeba unikać kontaktu z nieośnieżonymi miejscami, albo po prostu je zdjąć.


Stwierdzam, że od czasu kontuzji zacząłem inaczej, lepiej i bardziej odczuwać radość z biegania. Kiedyś nie do pomyślenia było dla mnie zatrzymanie się podczas biegu, teraz zatrzymuję się aby zrobić jakieś interesujące mnie foto. Człowiek z wiekiem zmienia się i bardziej docenia piękno przyrody.

Zimowa sceneria w obiektywie mojego telefonu:







Podczas zbliżania się do Góry Jana Pawła II, na której ćwiczę podbiegi, zaczął padać śnieg ;)
Jarałem się tym jak dziecko haha :D



Pozdrawiam biegaczy którym mijałem dzisiaj na naszej Alei Kociewskiej ;) 
Mam nadzieję, że po nowym roku uda nam się zjednoczyć wszystkich biegaczy Pelplina i okolic ;)

Uważajcie na siebie, chodniki są śliskie :]

Niech moc będzie z Wami :))


piątek, 26 grudnia 2014

Trening 26.12.2014r. - II dzień świąt biegowo ;)

Jak świętować to tak jak lubię, czyli biegowo :)

Po porannym  podniesieniu się z łóżka czyli około 10 haha, czas było ruszyć na trasę, tym bardziej że dzisiaj było jeszcze ładniej niż wczoraj, a -9 stopni, które mieliśmy w nocy sprawiły, że śnieg się utrzymał, okrywając wszystko cienką warstwą białego puchu ;)

I jak tu nie biegać !!!

Wstałem, wyjrzałem za okno, uśmiech na twarzy, a pierwsze słowa jakie usłyszałem od mojej żonki to: "Nie ubierasz się, przecież widzę po tobie, że pójdziesz biegać ;)"

Stwierdzam, że po 5 latach małżeństwa zna mnie lepiej, niż ja siebie sam :) Po oczach wie, że pójdę na trening. Bieganie jest dla mnie sensem życia, zaraz po Kubusiu i żonie ;)

A tak wyszło dzisiaj:


Oczywiście siły miałem na więcej, ale trochę gonił mnie czas.

Dzisiaj trochę wolniej, a wszystko za sprawą pogody i oblodzonych chodników.

Szkoda że nie zabrałem ze sobą kolców na buty, ale i tak nie było źle, bo do ćwiczeń biegowych dzisiaj w gratisie dzięki pogodzie dołożyłem ćwiczenie balansu ciała haha :D

Kilka fotek Pelplina zimą ;)









Wesołych Świąt ;)

czwartek, 25 grudnia 2014

Trening - 25.12.2014r. I dzień świąt biegowo ;)


Święta, święta, rodzinna atmosfera, stół pełen pysznego jedzenia, goście, masa prezentów i tak jakoś zapomniałem dodać wczorajszego trening, a w kolejce czeka jeszcze dzisiejszy :P
Nie ma to jak święta spędzić z rodziną i bieganiem.
Po wigilijnym obżarstwie w I dzień Świąt Bożego Narodzenia czas było się trochę poruszać :D
Tego dnia od samego rana padał deszcz, całe szczęście już nie wiało. Wyjrzałem za okno i oczywiście humor mi się pogorszył...padał ten wstrętny deszcz, który dręczył nas wszystkich od niespełna tygodnia. No ale nie ma co wybrzydzać, trening sam się nie zrobi, a w deszczu nie raz biegałem, tylko trochę bardziej ciepłym :P
W czasie ubierania deszcz ustał a z nieba posypały się białe płatki śniegu, które rozjaśniły szarość miasta, przy okazji poprawiając mi humor o 100% :-)


Założenie na dzisiaj było zrobić 10 km, wyszło jak widać, czyli jak zawsze z lekki gratisem :P
Widok padającego śniegu, plus atmosfera świąt dały mi jakiegoś magicznego kopa w nogi, sprawiając, że tempo mojego biegu niemalże na każdym km było poniżej 5 minut.
Myślałem, że dzisiejszy trening będzie męczarnią, z uwagi na masę pochłoniętego w wigilię pysznego jedzenia, którego ciężko było sobie odmówić, a jednak nie, kalorie pochłonięte przy wigilijnym stole zostały spalone na trasie :P
Dzięki temu że w nocy było -9 stopni, śnieg utrzymał się i teraz pełną gębą czuć atmosferę świąt. Szkoda tylko że ktoś tam u góry odpowiedzialny za rozsypywanie śniegu nie zrobił tego w wigilię, ale co będę marudzić, jest biało, jest ładnie ;)
Wesołych Świąt ;)

Ktoś biegał? ;)

środa, 24 grudnia 2014

Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia !!!



Życzę Wam na te święta wszystkiego co najlepsze, wielu udanych treningów, zrobionych kilometrów, pięknych biegowych ścieżek, nowych życiówek, aby nogi i głowa nigdy was nie zawiodły, a serce było pełne woli walki, zapału i chęci do zmieniania swojego życia na lepsze, wielu biegowych prezentów i jak najmniej kontuzji !!! :-)





                 P.s. Nie żałujcie sobie pysznych świątecznych potraw i tak to spalimy po świętach ;)


Zdrowych i Wesołych Świąt Bożego Narodzenia !!!


poniedziałek, 22 grudnia 2014

Trening 22.12.2014r. - Półmaraton ;)

Od kilku dni pogoda nie rozpieszcza nikogo. Mimo, że temperatura jest kilka stopni na plusie, wieje zimny przenikliwy wiatr, mrożąc tych co muszą wyjść z domu do tego ten deszcz, który nie chce odpuścić. Święta za dwa dni, a za oknem taka pogoda - masakra.
Nie wiem jak wy, ale ja jakoś dziwnie się z tym czuję. Pewnie każdy z nas miał choć cień nadziei, że może w tym roku na święta spadnie biały puch, okrywając wszystko wokół, do tego zrobi się trochę mroźno, tak aby atmosfera świąt była bardziej wyczuwalna. No, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Przecież to jak będą wyglądały święta w naszych domach zależy od nas samych, od tego jak chcemy spędzić.

Lubię jak na święta nasze mieszkanie zmienia się, w oknach wiszą kolorowe lampki, po całym mieszkaniu porozkładane są świąteczne ozdoby, w kuchni trwa produkcja świątecznych potraw, które przy tym pięknie pachną i kuszą. Nie było by świąt także bez pierników, które jak co roku robimy wspólnie ;)

Po 3 dniach wolnych, przyszedł czas było ruszyć się z domu i zrobić kilka kilometrów. Wstępnie w planie miałem 10 może 15 kilometrów...no ale wiecie jak to jest - apetyt rośnie w miarę jedzenia, a raczej biegania :P 

Wyszło 21 km i kilka metrów :P, czyli kolejny mój własny półmaraton "Biegacza z Pelplina" :)
Pierwszy taki dystans po kontuzji i co? A no nic - noga przez cały ten dystans nie dawała o sobie znaku życia, czyli jest dobrze ;) 

Pewnie nie jednego z WAS dzisiaj mijałem...jeśli kogoś nie zauważyłem to przepraszam, ale nos miałem wbity w chodnik walcząc z kałużami :) 
Śmiesznie to musiało wyglądać z waszej perspektywy. Biegnie jakiś wariat w deszczu i przy silnym wietrze :) 

W taką pogodą to pies nie chce na dwór wyjść, ale nie ja ;) 

Bieganie to moje pozytywne uzależnienie i nie ważne jaka jest pogoda na zewnątrz, jak przychodzi czas na trening, nie ma przebacz, nie ma wymówek, trzeba zrobić swoje bo nogi domagają się tego:))
Z mojej perspektywy też fajnie to wygląda...ludzie spoglądają na mnie i widzę w ich oczach słowa "temu to odbiło w deszczu biegać", ale co mi tam, od jakiegoś czasu przestałem się przejmować tym co i kto o mnie myśli. Swoją drogą ci co spoglądali na mnie ze zdziwieniem pewnie też chcieli by poczuć jak to jest biegać w deszczu, tylko się wstydzą haha :D
Zimny i mokry, ale szczęśliwy wróciłem do domu. Szybka zmiana mokrych rzeczy, obowiązkowe rozciąganie, gorący prysznic, owsianka i czas regeneracji zmęczonych nóg po dobrze wykonanym treningu - pierwsza kąpiel stóp w soli bocheńskiej.

Swoją drogą, macie już obraną choinkę? Nasza tak wygląda ;) 
Biedny piesek musiał odstąpić swoje ulubione miejsce do spania choince ;)

Do zobaczenia na trasie ;)